Daniel Blumberg: od improwizatora do oscarowego kompozytora filmowego
( 05.05.2026 )
Od sukcesu na scenie indie rocka, przez improwizację, aż po nagradzaną muzykę filmową. Laureat Oscara Daniel Blumberg konsekwentnie poszukuje nowych form i stawia na współpracę z innymi artystami. Do kin niedawno trafił film „Testament Ann Lee” z epicką ścieżką dźwiękową skomponowaną przez Blumberga.
W karierze Blumberga kryje się pewien paradoks. Z jednej strony wyrasta z hermetycznego świata improwizowanej muzyki, małych scen i miejsc takich jak Café OTO – przestrzeni funkcjonujących na zasadzie DIY, często na marginesie przemysłu muzycznego, gdzie ważniejsze od rozgłosu są eksperyment, proces i wspólnota. Z drugiej strony jego muzyka trafia dziś do popkulturalnego obiegu: na ekrany kin, do hollywoodzkich produkcji i na scenę Oscarów.
Te dwa światy wydają się niemal nie do pogodzenia – skromność i intymność improwizowanej sceny kontra epicki rozmach wielkiego kina. A jednak Blumberg pokazuje, że są punkty styczne. Zamiast porzucać swoje środowisko, przenosi jego metody pracy do filmu: improwizację, kolektywność i otwartość procesu twórczego. W efekcie powstaje muzyka filmowa, która zachowuje surowość i nieprzewidywalność sceny eksperymentalnej, a jednocześnie potrafi unieść ciężar monumentalnej narracji kina. Paradoksalnie to właśnie ta DIY-owa wrażliwość staje się jednym z powodów, dla których jego muzyka tak silnie działa w wielkiej skali.
Daniel Blumberg, fot. Tylor Russell
Blumberg po raz pierwszy pojawił się na brytyjskiej scenie w połowie lat dwutysięcznych jako nastoletni lider londyńskiego zespołu Cajun Dance Party. Debiutancki album grupy, „The Colourful Life” (2008) zwrócił uwagę krytyków, lecz zespół rozpadł się niedługo po wydaniu płyty. Wkrótce potem Blumberg współtworzył Yuck, zespół silnie inspirowany indie rockiem i shoegaze’em lat 90. Ich debiutancki album „Yuck” (2011) znów został bardzo dobrze przyjęty w mediach – chwalono jego gitarowe brzmienie i melodyjność. Jednak wkrótce po premierze płyty Blumberg opuścił zespół – czuł się ograniczony przez oczekiwania i mechanizmy przemysłu muzycznego. Ten moment stał się punktem zwrotnym w jego karierze.
Po odejściu z Yuck Blumberg zaczął odchodzić od klasycznej formuły zespołu rockowego i skupił się na improwizacji, pisaniu piosenek oraz sztukach wizualnych. Jego solowe albumy – wydawane m.in. przez wytwórnię Mute – często zacierają granice między kompozycją a spontaniczną improwizacją. Nagrania te cechują się oszczędnymi aranżacjami i nietypowym instrumentarium, powstawały dzięki współpracy z muzykami ze sceny awangardowej i jazzowej. Ten etap kariery Blumberga zbiegł się z głębszym zaangażowaniem w londyńskie środowisko muzyczne.
Kierunek: Café OTO
Podczas przemowy po otrzymaniu Oscara w 2025 roku za muzykę do filmu „Brutalista” (o czym za chwilę) Blumberg podziękował ludziom związanym z londyńskim jazzowo-awangardowym klubem Café OTO. To miejsce – znane na całym świecie jako centrum muzyki improwizowanej i eksperymentalnej – odegrało kluczową rolę w jego rozwoju. Tam stał się częścią społeczności muzyków i artystów, którzy stawiają na współpracę, improwizację i przekraczanie granic gatunkowych.
„To miejsce położone niedaleko mojego domu w Londynie. Zacząłem tam chodzić, gdy miałem dwadzieścia kilka lat, i szybko nawiązałem współpracę z innymi muzykami, którzy również tam bywali. Przez wiele lat mieli przestrzeń projektową, z której wszyscy mogliśmy korzystać” – opowiada w rozmowie dla MINT.
Blumberg podkreśla, że wyjątkowość Café OTO polega na bezkompromisowym podejściu do sztuki. „Bardzo lubię tam chodzić i słuchać muzyki. Mają program, który jest rzadkością – układają go, kierując się względami artystycznymi. To wyjątkowa przestrzeń, w której artyści mogą pozostać wierni temu, co chcą robić, bez kompromisów”.
To właśnie tam poznał wielu muzyków, z którymi później współpracował przy swoich projektach – także filmowych, takich jak „Testament Ann Lee”. „Myślę, że każdy muzyk, z którym pracuję w filmie, ma jakiś związek z tą sceną. Spotkałem tam Billy'ego Steigera, który grał na skrzypcach i nadal zajmuje się tam nagłośnieniem. Steve'a Noble'a widuję tam cały czas. Jest jednym z najlepszych perkusistów na świecie”.
„Testament Ann Lee”, reż. Mona Fastvold, mat. prasowe Disney
Brutalista
Zamiast pracować w pojedynkę, Blumberg często rozwija materiał podczas wspólnych sesji z innymi muzykami, traktując próby i koncerty jako część procesu kompozycyjnego. W ostatniej dekadzie Blumberg coraz wyraźniej zaznaczał swoją obecność na rynku jako kompozytor muzyki filmowej. Jego ścieżki dźwiękowe rzadko korzystają z klasycznego języka hollywoodzkiej orkiestry. Zamiast tego opierają się na improwizacji, nietypowych składach instrumentalnych i surowym brzmieniu. Jednym z jego wczesnych projektów była muzyka do filmu „The World to Come” (2020), w której łączył elementy folkowe z minimalistycznymi, intymnymi fakturami dźwiękowymi. Blumberg często nagrywa muzykę filmową tak samo jak eksperymentalne projekty, które realizuje – zaprasza niewielkie grupy muzyków i rejestruje wspólne wykonania, które zachowują żywą energię i spontaniczność.
Największe uznanie przyniosła mu muzyka do filmu „The Brutalist” (2024) w reżyserii Brady’ego Corbeta. Monumentalna opowieść o architekturze, emigracji i artystycznej obsesji wymagała ścieżki dźwiękowej, która potrafiłaby oddać zarówno epicką skalę historii, jak i jej intymny, emocjonalny wymiar. Blumberg stworzył muzykę, która łączy minimalizm, współczesną muzykę klasyczną i elementy improwizacji. W partyturze pojawiają się m.in. liryczne partie fortepianu, jazzujący saksofon oraz momentami dysonansowe brzmienia instrumentów dętych i perkusji.
W nagraniach wzięli udział muzycy ze sceny improwizowanej i free-jazzowej, m.in. John Tilbury, Evan Parker czy Steve Noble – artyści od lat związani ze wspomnianym londyńskim środowiskiem. Muzyka do „The Brutalist” została szeroko doceniona przez krytyków i środowisko filmowe. W 2025 roku Blumberg otrzymał za nią Oscara za najlepszą muzykę oryginalną, a wcześniej także nagrodę BAFTA w tej samej kategorii.
„Brutalista”, reż. Brady Corbet, mat. prasowe A24
Testament Ann Lee
Jednym z najbardziej ambitnych projektów Daniela Blumberga jest film „The Testament of Ann Lee”, którego premiera odbyła się w 2025 roku, a do kin trafiła w marcu 2026. To niezwykłe przedsięwzięcie łączy elementy filmu, opery i performansu muzycznego. Inspiracją dla twórców była XVIII-wieczna przywódczyni religijnej wspólnoty Shakersów, Ann Lee.
Blumberg odpowiadał zarówno za muzykę ilustracyjną, jak i za piosenki wykonywane przez aktorów. Muzyka odgrywa tu rolę strukturalną – prowadzi narrację filmu i buduje jego rytm. Kompozytor od początku myślał o konkretnych muzykach ze sceny improwizowanej.
„Testament Ann Lee”, reż. Mona Fastvold, mat. prasowe Disney
„Kiedy po raz pierwszy przeczytałem scenariusz, od razu pomyślałem o Philu Mintonie i Maggie Nichols. Nawet sam dźwięk ich głosów przyszedł mi do głowy, kiedy przeczytałem wczesne sceny modlitwy. Phil Minton ma 85 lat. To wyjątkowe, że chciał wziąć udział w filmie. Maggie Nichols wykonuje w nim solową improwizację. Oboje są niezwykłymi wokalistami”, mówi Brytyjczyk.
Jak wspomina Blumberg, sposób, w jaki reżyserka Mona Fastvold i autor scenariusza Brady Corbet opisali projekt, brzmiał bardzo swobodnie i eksperymentalnie. Od razu rozmawiali o podróży grupy bohaterów – od czegoś bardzo swobodnego i otwartego do wspólnotowego, zorganizowanego trybu życia. Ta linia przebiega przez cały film, dlatego improwizacja była jednym z kluczowych elementów koncepcji muzycznej. Często była to droga od pojedynczego dźwięku do ogromnej symfonii, kiedy indziej muzyka rodziła się z klaskania, uderzeń dłoni, rytmu kroków i ludzkiego śpiewu.
„Testament Ann Lee”, reż. Mona Fastvold, mat. prasowe Disney
„Pomysł, że bohaterowie początkowo muszą szukać własnego głosu przywodzi na myśl właśnie improwizację. Niektórzy muzycy tak podchodzą do swoich instrumentów, jakby mogli dzięki nim odkrywać nowe światy. Na przykład Seymour Wright z saksofonem – jak mogę rozszerzyć możliwości tego instrumentu?, wyjaśnia Blumberg.
Reżyserka Mona Fastvold dążyła do tego, by dźwięk filmu był niezwykle fizyczny i bliski. „Spotykaliśmy się prawie codziennie przez półtora roku. Zastanawialiśmy się nad wszystkim – jak uchwycić dialog, jakich mikrofonów użyć, czy sceny śpiewane powinny brzmieć podobnie do dialogu. Mona uwielbia ASMR i chciała, aby w filmie wszystko było muzyką. W jednej z piosenek pada zdanie „Everything is a concert”. Cały film sprawia wrażenie piosenki”, opowiada Blumberg w rozmowie z MINT.
„Wszystko było ze sobą powiązane – efekty dźwiękowe, muzyka i odgłosy otoczenia. W końcowej fazie pracy nad ścieżka dźwiękową przechodziła obok nas krowa i ryczała, a ja wtedy pomyślałem: jeśli nieco zmienimy ton tego ryczenia, może idealnie pasować do muzyki”, wspomina laureat Oscara.
Muzyka Shakerów – prosta i powtarzalna – stała się punktem wyjścia dla kompozytora. „Shakerzy mieli ponad 2000 hymnów i piosenek, więc muzyka była bardzo ważną częścią ich kultury. Początkowo chciałem wykorzystać jak najwięcej ich oryginalnych pieśni”, mówi. Jednocześnie w filmie pojawiły się nowe kompozycje, takie jak „Hunger and Thirst” czy „Clothed by the Sun” – Blumberg zajmuje się także nagrywaniem piosenek.
Proces tworzenia muzyki do filmu odpowiada temu, jak swoją wspólnotę budowali Shakerzy. W Café OTO dźwięk łączy ludzi. W przypadku Shakersów muzyka i taniec również budują poczucie bliskości. Zdaniem Blumberga, „Shakerzy mogli eksperymentować dzięki temu, że działali razem. Muzyka do Testamentu Ann Lee nie mogłaby powstać bez ludzi, którzy wspólnie próbowali stworzyć coś nowego”.