Aleksander Dębicz i Jakub Józef Orliński
Aleksander Dębicz i Jakub Józef Orliński

Czy muzyka klasyczna jest zawsze poważna? Rozmowa z Jakubem Józefem Orlińskim i Aleksandrem Dębiczem

( 19.06.2026 )

Z muzykami i organizatorami festiwalu Break in Classic, rozmawiamy o doświadczaniu ciszy absolutnej, wykonawcach, którzy przesuwają granice gatunków, i piosenkach pop bardziej wyrafinowanych niż utwory Vivaldiego.

Miałam porozmawiać z wami o tym, czego słuchacie prywatnie, ale pomyślałam, że ciekawiej będzie pogadać o ciszy.

Jakub Józef Orliński: Fajnie jest posłuchać ciszy, tylko nie każdy zdaje sobie sprawę, że wcale nie jest łatwo ją dziś znaleźć. Wszędzie coś słychać, a już zwłaszcza dla muzyka wszystko jest dźwiękiem – nawet odgłos filiżanki, którą właśnie odstawiasz. Doświadczenie ciszy kompletnej, w sobie i na zewnątrz, jest bardzo trudne. Obezwładnia. Mnie taka bezwględna cisza obezwładniła pierwszy raz w życiu, gdy chodziłem po jaskiniach pod Częstochową. Schodzi się głęboko pod ziemię. Nie ma nic, ciemno i głucho. Jesteś sama ze sobą w sobie, to przeraża i przenika, ale też na różne sposoby buduje.

Aleksander Dębicz: Doświadczenie ciszy absolutnej może działać jak katharsis. Zauważyłem zresztą, że kiedyś biegałem, słuchając muzyki albo podcastów, a od pewnego czasu coraz częściej wychodzę pobiegać bez słuchawek. To mnie znacznie lepiej resetuje. W muzyce każdy dźwięk funkcjonuje w relacji do ciszy. Cisza jest więc bardzo ważna, bo wpływa na organizację dźwięków i buduje muzykę.

Dziękujemy!

Break in Classic 2025, fot. Grzesiek Mart

Jakub: Cisza może być jednym z najmocniejszych efektów w muzyce, o ile jest dobrze rozplanowana. Czasami udaje się uzyskać tak perfekcyjną pauzę – w utworze, w scenie koncertowej – że wychodzi magia. To też może niektórych przerazić. Nagle zdajesz sobie sprawę, że nikt nie weźmie oddechu, dopóki ty nie nabierzesz powietrza…

Zwłaszcza w poważnych wnętrzach filharmonii widownia boi się zbyt głośno oddychać. Wy znosicie ten obowiązek ciszy, wyprowadzając muzykę klasyczną w plener. Podejrzewam, że na festiwalu Break in Classic pod sceną ma być raczej swobodnie.

Jakub: Dokładnie o to nam chodzi – nie chcemy wprowadzać atmosfery, w której ludzie boją się ruszyć, kichnąć czy klaskać w momentach, w których w filharmonii teoretycznie nie bije się braw. Chcemy, żeby na naszym festiwalu nie odczuwali tych wszystkich stresów, z którymi kojarzy im się wizyta w teatrze czy operze. Niech się nie boją, bo muzyka klasyczna jest piękną, przystępną muzyką. Budujemy scenę w plenerze, pod imponującym barokowym pałacem. Z jednej strony wyrośnięty żywopłot, z drugiej – ściana lasu. Robi się z tego taka naturalna sala koncertowa.

Dziękujemy!

Break in Classic 2025, fot. Grzesiek Mart

A te stresy kojarzone z filharmonią nie są do niczego potrzebne?

*Reklama

Aleksander: Nie są. Wręcz przeszkadzają w odbiorze. W Polsce muzyka klasyczna jest zamiennie nazywana muzyką poważną. I tak, niektóre utwory są bardzo poważne w treści. Na przykład „Requiem” Mozarta, które jest mszą żałobną. Muzyka klasyczna zawiera więcej informacji niż muzyka rozrywkowa, więc wymaga nieco silniejszego skupienia, ale publiczność potrafi rozpoznać emocję zapisaną w wykonywanym utworze, i za nią pójść. Nie trzeba widowni niczego kazać ani zabraniać. Kino jest dobrą analogią. Czasem idziesz na film Marvela, bo chcesz rozrywki do popcornu, a innym razem – na film artystyczny, który przeżyjesz inaczej. Kiedy oglądamy kino artystyczne, wręcz nie chcemy popcornu. Nie dlatego, że ktoś nam zabrania, a dlatego, że instynktownie czujemy, że to nie jest właściwe.

Jakub: Ta energia, którą wysyła wykonawca, jest bardzo czytelna, to nie jest żaden skomplikowany kod. Aleksander wspomniał o filmach. Każdy chętnie dyskutuje o kinie, nawet jeśli nie zna historii kinematografii. Za to o muzyce klasycznej już będzie się bał rozmawiać z tą samą otwartością. Naprawdę nie trzeba znać tła historycznego utworu, żeby słuchanie go sprawiało przyjemność. Organizując Break in Classic, nie próbujemy zmieniać muzyki klasycznej. Nie trzeba jej zmieniać. Można ją podać w innych okolicznościach, pokazać, że jest wystarczająco cool, a wykonawca jest posłańcem. Jego kreatywność polega na tym, żeby zagrać utwór tak, by te wszystkie, bardzo różnorodne emocje, które chciał wyrazić kompozytor, były czytelne.

Dziękujemy!

Aleksander Dębicz i Jakub Józef Orliński

Artyści, których zaprosiliśmy na festiwal, są genialnymi posłańcami, bo podają muzykę klasyczną w taki sposób, że nie trzeba jej tłumaczyć. Nie będziemy mędrkować i mówić ludziom, jak mają się zachowywać. Śpiewałem niedawno koncert z moim pianistą Michałem Bielem. Wykonywaliśmy cykl pieśni, a jest niby powiedziane, że w cyklu nie klaszcze się pomiędzy. Tylko że trzeba to wiedzieć, a ja nie mam zamiaru zwracać ludziom uwagi, bo dla mnie to błahostka i w niczym mi nie przeszkadza, jeśli klaszczą. Mało tego, gdybym zwrócił uwagę na ten szczegół, myśleliby już tylko o tym, czego jeszcze im nie wolno. Stracony koncert. Dlatego zawsze, gdy mnie pytają, czy prezenter powinien jakoś poinstruować publiczność albo czy ja sam to zrobię, odmawiam. 

Może bez takich prób wyprowadzania muzyki klasycznej z filharmonii – takich prób jak Break in Classic – ten gatunek zwyczajnie nie przetrwa?

Aleksander: Jedną rzecz musimy doprecyzować. My nie wyprowadzamy muzyki klasycznej z filharmonii. Filharmonia pozostaje świątynią. To tam są odpowiednie warunki akustyczne, żeby klasyka zabrzmiała tak, jak powinna. Są utwory, których nigdy nie zaprezentujemy na naszej plenerowej scenie, bo to nie jest odpowiedni setup dla nich. Nasz festiwal ma zachęcić ludzi, żeby poszli do filharmonii i żeby chcieli słuchać więcej tego rodzaju muzyki.

Dziękujemy!

Break in Classic 2025, fot. Grzesiek Mart

Jakub: Po pierwszej edycji spotykaliśmy w filharmoniach czy teatrach ludzi w koszulkach Break in Classic, więc to już jest miara sukcesu naszego festiwalu. Zresztą widzę, że ludzie młodsi od nas, z generacji Z, chodzą do teatru czy opery. Myślę, że wiąże się to dla nich z byciem offline, które jest dziś wartością, wręcz luksusem. Na koncercie rozrywkowym wszyscy wyciągają telefony, żeby nagrywać. W filharmonii tego nie zrobisz. W teatrze też nie. Musisz się skupić.

Aleksander: W domu można sobie zafundować taki luksus, słuchając muzyki z fizycznych nośników, z winyli czy kompaktów. To też wymusza większy fokus. Słuchasz albumu od początku do końca, a streamingi jednak zachęcają do zupełnie innego odbioru.

Jakub: Żyjemy w erze singli. A ja nagrywam albumy koncepcyjne, które są jakąś zamkniętą opowieścią. I słucham też płyt od początku do końca. Nieważne, czy to hip-hop, funk czy ambient. Chcę wiedzieć, co autor czy autorka mieli na myśli.

Aleksander: Gdy tylko trafiam na coś nowego, co mnie zachwyca, od razu kupuję płytę. Ostatnio znalazłem też odtwarzacz płyt CD, tani, używany, ale w świetnym stanie. Bądźmy szczerzy, chodzenie na koncerty i kupowanie płyt to najlepsza forma wsparcia artysty. Nawet jeśli na tym nie zarabiamy, to osoby słuchające wysyłają w ten sposób komunikat, że jest zainteresowanie naszą twórczością, więc możemy realizować kolejne projekty. Płyty kompaktowe wracają!

Aleksander: Bo są tańsze i łatwiejsze w produkcji niż winyle – i dlatego kosztują mniej, więc więcej osób może sobie na nie pozwolić.

Jakub: A są ładnym przedmiotem. Fajnym. Retro. I dają takie poczucie posiadania muzyki na własność. Nigdy nie wiesz, czy nie padną wszystkie serwery i nie stracisz dostępu do ulubionych płyt w streamingu. Albo czy artysta nie wycofa swojego katalogu. A tu masz płytę, trzymasz sobie w szufladce…

Dziękujemy!

Break in Classic 2025, fot. Grzesiek Mart

Czego słuchacie z tych płyt w szufladkach albo ze streamingów?

Aleksander: Bardzo różnorodnej muzyki, od hardkorowej klasyki, przez jazz i muzykę filmową, po hip-hop i pop. Ostatnio w kółko włączałem album Raye, absolutnie fenomenalny.

Podaj przykład hardkorowej klasyki.

Aleksander: Symfonie Antona Brucknera. Genialna muzyka, która dostarcza niesamowitych wrażeń, ale wymaga naprawdę dużego skupienia.

Dziękujemy!

Aleksander Dębicz i Jakub Józef Orliński, fot. Grzesiek Mart

Co człowiek, który słucha Brucknera, docenia u Raye?

Aleksander: To, że jej album jest niezwykle eklektyczną, ale bardzo spójną opowieścią. Doceniam bogate aranżacje, bo na tej płycie naprawdę dużo się dzieje. I tak, to muzyka popularna, ale tam jest może nawet więcej warstw niż w „Czterech porach roku” Vivaldiego, które są dobrym przykładem przystępnej muzyki klasycznej.

Jakub: U mnie jest podobnie różnorodnie. Lubię house, funk, rap z Australii. Hilltop Hoods robią genialne rzeczy. A z drugiej strony uwielbiam też koncerty Corelliego, Telemanna czy Zelenki, u którego jest bardzo dużo instrumentów dętych. W ogóle barokowa muzyka instrumentalna mnie uspokaja.

Jaki materiał przygotowujecie na drugą edycję Break in Classic? Bo poza tym, że zapraszacie gwiazdy, wy, duet dyrektorski, też występujecie.

Dziękujemy!
( Sztuka ) ( Esej ) ( Monika Stobiecka )

Michał Anioł z Alei Zielenieckiej. Niedyskretny urok wystaw imersyjnych

Aleksander: Tegoroczny program opieramy na muzyce renesansowej. Wybrzmi jej ponadczasowość, bo to aż zdumiewające, ile nawiązań można znaleźć we współczesnych kompozycjach, rozrywkowych czy filmowych. Stawiamy na nową odsłonę, rekompozycję, czasem wręcz daleko idącą, ale staramy się nie wypaczać ducha i wymowy oryginału.

Jakub: Krążymy głównie wokół dorobku wspaniałego angielskiego kompozytora i wirtuoza lutni Johna Dowlanda. Działamy bardzo ambitnie, bo obiecaliśmy sobie, że na każdą edycję festiwalu przygotujemy coś nowego.

A co przygotowują wykonawcy i wykonawczynie, których zapraszacie?

Aleksander: Pewnie najłatwiej byłoby zaprosić wybitnych znajomych, ale od początku chcieliśmy stworzyć konkretną filozofię programowania Break in Classic. Na naszej scenie występują artyści, którzy potrafią przekazać muzykę klasyczną publiczności żyjącej w XXI wieku. Mogą przyciągać uwagę niesamowitą sceniczną charyzmą, mogą sięgać po inne gatunki. W tym roku zagra u nas na przykład Théotime Langlois de Swarte, młody francuski skrzypek, absolutny wirtuoz, który co prawda wykonuje utwory w sposób tradycyjny – tak, jak zostały zapisane – ale z charakterem, więc brzmi oryginalnie.

Jakub: A z drugiej strony mamy artystów, którzy przesuwają granice między gatunkami. Są otwarci, ale bez popadania w kicz, co jest wbrew pozorom bardzo trudne, i często sprowadza się do subtelności. Na przykład Avi Avital, mandolinista, który wykonuje muzykę barokową, świetnie te subtelności rozumie. Lyyra, amerykański żeński zespół wokalny, który wykonuje miks klasyki, folku i jazzu – też. Zależy nam na bardzo zróżnicowanej publiczności. Chcemy docierać do ludzi w różnym wieku. Po pierwszej edycji wiemy, że to się udaje. Pod sceną są i dwudziestolatkowie, i rodziny z dziećmi, i seniorzy.

Dziękujemy!

Break in Classic 2025, fot. Grzesiek Mart

John Williams, kompozytor muzyki filmowej – lubiany przynajmniej przez jednego z was, z tego co wiem – powiedział kiedyś, że nie można dzielić sztuki na niską i wysoką, a lepiej traktować ją jak rzekę, z której każdy może nabrać wody do szklanki, bo ta woda ugasi pragnienie w taki sam sposób. Niezależnie od merytorycznego przygotowania osoby, która ją pije.

Aleksander: I John Williams udowadnia, że to prawda, w muzyce, którą tworzy. Gość ma 94 lata, mógłby spokojnie odcinać kupony, a jemu wciąż chce się wymyślać nowe tematy – jak chociażby do najnowszego filmu Spielberga. W samym filmie też jest scena, która w piękny sposób pokazuje działanie muzyki. Kończy się bardzo emocjonująca sekwencja, sceny akcji, pościg. Widzimy bohaterkę w wagonie pociągu, ma atak paniki. Za chwilę okazuje się, że tym wagonem są przewożone fortepiany. I bohater przykłada jej dłoń do strun, a ona pod wpływem ich drżenia zaczyna się uspokajać. Poezja!

Dziękujemy!

Break in Classic 2025, fot. Grzesiek Mart

Break in Classic to festiwal z muzyką klasyczną w różnych, również nowoczesnych, eklektycznych odsłonach. Koncerty odbywają się na terenie Muzeum Wnętrz w Otwocku Wielkim. Druga edycja startuje 31 lipca i potrwa do 2 sierpnia. Więcej informacji na stronie festiwalu: breakinclassic.pl

Tekst powstał we współpracy patronackiej z festiwalem Break in Classic, który odbędzie się w dniach 31 lipca – 2 sierpnia 2026 w Otwocku Wielkim.

( Mintowe Ciasteczka )

Nasza strona korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak to działa, zapraszamy na stronę Polityka Prywatności.