Hanna i Gabriel Rechowiczowie na swojej wystawie w Elephant and Castle, Londyn, 1964
Hanna i Gabriel Rechowiczowie na swojej wystawie w Elephant and Castle, Londyn, 1964

„Kolorowe ptaki” PRL. Wieczne powroty Rechowiczów

( 26.02.2026 )

Hanna Rechowicz 31 stycznia 2026 skończyła 100 lat. W warszawskiej galerii Import Export trwa wystawa dzieł, które stworzyła wspólnie z mężem Gabrielem-Gabrem.  Twórczość legendarnej pary, „kolorowych ptaków” PRL, znów budzi zainteresowanie.

Powrót pierwszy

Wyburzenie warszawskiego Supersamu w 2006 roku było przełomem w tym, jak postrzegamy architekturę powojennego modernizmu. Rozbiórka symbolu socjalistycznej „małej stabilizacji” z 1962 roku wywołała debatę i sprzeciw, nie tylko wśród specjalistów. Niewiele osób pamiętało, że pierwszego aktu barbarzyństwa dokonano już na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy znajdujący się w środku PRL-owski bar szybkiej obsługi, Frykas zamienił się w McDonalda. Pod naporem kapitalizmu zniszczono wówczas ogromny, kolorowy fresk Gabra Rechowicza oraz mozaiki i ściany, które wykonali w Supersamie jego żona oraz przyjaciel Edward Krasiński.

Postawienie kolejnego nijakiego wieżowca w miejsce perły socmodernizmu spowodowało, że historycy sztuki, fotografowie, artyści i dziennikarze tacy jak ja, zaczęli interesować się niszczoną spuścizną artystyczną PRL. Powrót do przeszłości odbywał się na różnych polach – być może wówczas rozpoczął się okres nostalgii za komunizmem, która weszła już do popkultury. Na przykład w 2007 roku w Zachęcie miała miejsce wystawa Ewy Toniak o kompletnie zapomnianej rzeźbiarce Alinie Ślesińskiej, która na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych konkurowała z imienniczką, Szapocznikow. Z kolei Joanna Kordjak przywracała historię na ekspozycjach tematycznych takich jak „Kosmos wzywa!” lub „Sztuka i nauka w długich latach 60.”. Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej, stopniowa, choć powolna i wciąż niedokończona „normalizacja”, a przede wszystkim powstanie i rozwój komercyjnego rynku sztuki spowodowały zmierzch sztuki krytycznej z pierwszej dekady wolności. Badania i teksty Davida Crowleya na temat roli sztuki i designu podczas zimnej wojny udowodniły, że także „wielki świat” uważa nasz historyczny dorobek wizualny za coś istotnego.

Zarazem wielu z nas stwierdzało, że jesteśmy już „Zmęczeni rzeczywistością”. Tak brzmiał tytuł książki Jakuba Banasiaka z 2009 roku, wydanej przez jego prężne wtedy wydawnictwo 40000 malarzy. Wspólnie ze specjalistką Agnieszką Taborską, autor tropił ślady polskiego surrealizmu, który według podręczników nigdy u nas nie zaistniał. Nadrealizm odnaleźli zarówno w obrazach współczesnych artystów (m.in. Tymka Borowskiego, Tomasza Kowalskiego), jak i w sztuce sprzed paru dekad. Przedstawicielką tej drugiej grupy była w książce właśnie Hanna Rechowicz, opowiadająca w rozmowie o wspólnym życiu z mężem i z „Edziem” Krasińskim, zanim ten stał się członkiem awangardy i autorem niebieskiego paska. Wystawa Andrzeja Przywary w krakowskim Bunkrze Sztuki przedstawiła, zgodnie z tytułem „Edward Krasiński ABC”, ostateczny elementarz życia i sztuki artysty. Po raz pierwszy pokazano jego bellmerowskie asamblaże i surrealizujące ilustracje, tworzone w domu na ulicy Lekarskiej. Mieszkał tam z Rechowiczami niemalże dekadę, od 1954 aż do 1962 roku – wówczas wziął ślub z krytyczką sztuki Anką Ptaszkowską.

Dziękujemy!

Gabriel Rechowicz na tle swojego fresku w Supersamie, ok. 1962

Legenda artystów zaczyna się właśnie od ich domu: fasada pokryta jest kamiennymi otoczakami wprawionymi w dziury po kulach z czasów Powstania Warszawskiego. Okna  są zarośnięte bluszczem, a w środku zasłonięte jedwabnymi tkaninami, które niegdyś były pokryte bajecznie kolorowymi farbami. Poręcze na klatce schodowej są wyściełane zawijasami z wyprawionych skór, skrawków po zamówieniach na wystrój wnętrz. Freski, mozaiki oraz malarstwo iluzjonistyczne wypełniają ściany. Wejścia na górne kondygnacje tej czarodziejskiej wieży strzegą dwa kamienne lwy, wszędzie pną się girlandy sztucznych kwiatów, tu i ówdzie stoją też zasuszone i świeże bukiety kwiecia, między nimi zwisają wielkie rybackie sieci. To nie mieszkanie, to instalacja totalna. Taborska pisze, że artystowska enklawa „lepiej niż niejeden album nadrealistycznych arcydzieł pokazuje, czym jest surrealistyczna estetyka”. Ta barwna oaza ukryta w centrum Warszawa po latach zapomnienia znów zaczęła przyciągać ogrom nowych gości. Oprócz Banasiaka, Taborskiej i Przywary pojawiłem się także ja z Anią Zakrzewską, gdy przygotowywaliśmy telewizyjny reportaż „Mozaika, czyli baśń PRL”. Ten stał się punktem wyjścia do książki biograficzno-historycznej „Mozaika. Śladami Rechowiczów” którą napisałem w 2011 roku. W tym samym czasie ukazało się fachowe opracowanie Klary Czerniawskiej, „Gaber i Pani Fantazja. Surrealizm stosowany”, a Banasiak w galerii Kolonie pod tytułem „Aranżacje przestrzenne” wystawił prace Rechowiczów – pierwszy raz od upadku socjalizmu. „To był moment minimody nie tylko na nich, ale także na socmodernizm w architekturze, a przy okazji – na całą kulturę materialną PRL. Komercyjnie jednak wypadło to beznadziejnie, byłem zdumiony. Dziś myślę, że ta moda ciągle była wtedy bardziej naukowa i środowiskowa niż popularna. Poza tym rynek sztuki był nieporównanie mniejszy, to był rok pierwszego Warsaw Gallery Weekend. Kolekcjonerów było kilkadziesiąt razy mniej”.

*Reklama

Piotr Bazylko, wówczas jeden z pierwszych poważnych kolekcjonerów sztuki, dziś współwłaściciel Import Export, tłumaczy: „Wszyscy szukali młodych i nowych nazwisk. Sam biję się w piersi, że zostawiałem na boku dziedzictwo historyczne. Nawet na rynku aukcyjnym prace młodych artystów potrafiły być droższe niż klasyków”.

Powrót drugi

„Są jak ludzie” mówił w naszym reportażu tuż przed śmiercią Gabriel Rechowicz, trzymając w ręku swój szkic na tekturze do wielkoformatowych mozaik z Domu Chłopa, przedstawiających przedziwne ptaki, rośliny i zwierzęta. Niedowidzący już twórca, z fioletową apaszką na szyi, siedział na saniach, które przywieźli z Krynicy i postawili w salonie. Saniami zachwycał się popularnym miesięcznik „Ty i ja” w PRL-u, a Andrzej Wajda przeniósł wnętrza Lekarskiej do studia, by nakręcić scenę imprezy w filmie „Wszystko na sprzedaż”. Kiedy Gaber w dzisiejszym Hotelu Gromada na wysokich rusztowaniach tworzył mozaikę z ptakami, jak zawsze razem z żoną, robotnicy mówili o niej „Pani Fantazja”. Na ludzi trudniących się sztuką powszechnie mówiono „niebieskie ptaki”, co znaczyło mniej więcej tyle, co lekkomyślne darmozjady.

Dziękujemy!

Hanna i Gabriel Rechowicz na planie filmu Andrzeja Wajdy „Wszystko na sprzedaż" (1968), z archiwum artystów

W artystycznym środowisku Gabrów (jak ich nazywano) określano tym mianem ze względu na sławę przyjęć urządzanych na Lekarskiej, wspaniałe stroje pięknej Hani oraz elegancję i wytworność jej męża. Mimo takich opinii małżeństwo ciężko pracowało nad kolejnymi mozaikami i freskami, które nieco ocieplały posągową architekturę modernizmu i zmieniały ją w kolorowe, przestrzenne dzieła sztuki. Oprócz spektakularnego sukcesu, jaki odnieśli w Supersamie we współpracy z Jerzym Hryniewieckim i w Domu Chłopa z Bohdanem Pniewskim, realizowali zamówienia architektów takich jak Jerzy Baumiller, Mieczysław Gliszczyński, Maria i Kazimierz Piechotkowie. „W portfolio artystów znajduje się blisko czterdzieści projektów zrealizowanych w latach 1957–1992 w wielu miastach Polski”, pisał specjalista od ściennych dekoracji Paweł Giergoń na wystawie „Obrazy w architekturze” w 2011 roku. W galerii Projekt Kordegarda pokazał najlepiej jako dotąd opracowany zbiór oryginalnych szkiców do niemalże całkowicie zniszczonych realizacji Rechowiczów.

Dziękujemy!

Mozaika Gabriela i Hanny Rechowiczów w Sanatorium Budowlani w Krynicy, ok. 1972

Wypracowali nie tylko własny, bajkowy styl, ale też eksperymentalną technikę łączącą otoczaki z resztkami ceramiki i freskiem. Liczne zamówienia wynikały zarówno z ich renomy, jak i z architektonicznego wykształcenia Gabra i przyjaźni w środowisku projektantów.

Dziękujemy!
( Literatura ) ( Sztuka ) ( Kacper Peresada )

Kultura obowiązkowa, 21–27 października

Mozaiki Rechowiczów nie były „plastycznymi chałturami”, które państwo zlecało twórcom zrzeszonym w związkach zawodowych, by zapewnić im byt. Twórcy przykładali się do nich równie sumiennie jak Gaber do licznych książek dla dzieci, dzięki którym wszedł do kanonu polskiej ilustracji. Albo do malowanych i drukowanych tkanin, omawianych chociażby w albumie towarzyszącym wystawie „Chcemy być nowocześni” w Muzeum Narodowym. Niezależnie od tego, na jakim formacie pracowali, Gabrowie tworzyli właściwie jedno i to samo fantazyjne dzieło, nazywane przez ich przyjaciół teatrem lub scenografią spektaklu. Świat pełen ptaków, ale też dziwnych dzieci, jakby zapowiadających znaną nam estetykę mangi. Pędzące bajkowe konie, liście, które mogłyby być drzewami. Wszystko to malowane bądź układane z kamieni w mozaikach, oszczędnie, pośród onirycznych, kolorowych dymów w tle. To także fantazje z setek płócien Rechowicza, które zaczął malować około 1964 roku, kiedy z żoną po raz pierwszy wystawili swoje prace w Londynie.

Hania pokazała wówczas kolaże, szalone wizje ludzi i miast, które niedawno zostały odnalezione w pracowni i prezentowane są w Import Export po raz pierwszy od ponad sześćdziesięciu lat. Wystawa u Piotra Bazylko i Soni Jakimczyk to trzy pokoje, z których ostatni prezentuje prace stuletniej już Rechowiczowej. Środkowe pomieszczenie zawiera wspólne dzieła małżeństwa: głównie projekty mozaik, fresków i okładek dla czasopisma „Poland” oraz panele z drewna i forniru zamówione w 1980 roku do sanatorium w Ciechocinku.

Te ostatnie pojawiły się już w 2017 w galerii BWA Warszawa na wystawie „Cudowne i pożyteczne”. W tej samej galerii Rechowiczowa stworzyła też instalację podobną do tych, które można zobaczyć w jej domu na Lekarskiej, na ekspozycji „Małe formy rzeźbiarskie” pokazywaną obok prac młodych twórców. Zafascynowany artystką galerzysta Michał Suchora wspomina: „Znajomość z Hanią absolutnie przewróciła do góry nogami moje wyobrażenie o upływie czasu i energii witalnej. Poznałem ją, kiedy miała około dziewięćdziesięciu lat i zaćmę, ledwo się ruszała, ale miała plany na kolejne dwie dekady. To było fantastyczne. Jestem uczulony na kurz i kiedy pierwszy raz przyszedłem na Lekarską, strasznie zacząłem kichać. Na co Hania z kompletną powagą na twarzy, powiedziała: «Ja bardzo sobie cenię kurz». A kiedy pytałem o Powstanie Warszawskie, opowiadała o wspaniałych kąpielach w Wiśle latem 1944 roku”.

Hanną Rechowicz i Lekarską zafascynował się także artysta fotograf Jan Smaga. W Zachęcie w 2019 roku jego okrągłe zdjęcia domu artystka oprawiła w niesamowite ramy z metalu, skóry, kwiatów, resztek mozaik. W ten sposób stworzyła metanarrację o artystycznej legendzie rodziny. Stach Szabłowski w recenzji tej wystawy pisał, że „na artystowską wrażliwość, cały ten estetyczny nadmiar, ornamentalność i realizm magiczny (…) jest teraz chyba jeszcze mniej przyzwolenia niż za PRL- u. No chyba, że chodzi o Rechowiczów”. Krytyk, podobnie jak wszyscy pracujący dziś z tymi artystami, zastanawiał się, czy można ich twórczość opowiedzieć poza kontekstem samego domu, przenieść na zewnątrz, do muzeum czy galerii. „Fotografie i cały projekt, w który są wpisane, nie dają jednak rady zerwać więzi z tym domem i zaistnieć samodzielnie. Są trochę jak zdjęcia z cudzych wakacji”.

Powrót trzeci

Innego zdania jest jednak Piotr Bazylko: „Prace Rechowiczów w galerii nabierają nowych kontekstów, nowych znaczeń i umożliwiają nowe spojrzenie. Przestają być zakurzonymi artefaktami, a stają się pełnoprawnymi dziełami sztuki. Właśnie w kontekście pracowni tracą, bo tam są częścią większej całości. Natomiast wystawione w white cube, bronią się jako dobra sztuka. Chodzi mi właśnie o to, żeby przestać myśleć o Rechowiczach jak o legendzie, a zacząć jak o artystach z krwi i kości”.

Ta kwestia dzieli krytyków również w kontekście twórczości samego Gabra. Choć zafascynowana mitem rodziny, Taborska pisała w „Dwutygodniku”, że przed laty w galerii Kolonie nie wszystkie płótna Rechowicza były warte wystawienia. Pytała wręcz, czy należy go pokazywać jako malarza. „Nie jestem pewna. Był świetnym ilustratorem, ale obrazy malował tak, jak rysował ilustracje: na płótnach leżących płasko niczym kartka papieru. Ten dekoracyjny aspekt nie przekonuje na galeryjnych ścianach.” Być może dlatego teraz w Import Export wybrano płótna, gdzie farba kładziona jest najgrubiej, tak że stają się prawie płaskorzeźbami.

Dziękujemy!

„Gabriel i Hanna Rechowicz. Aranżacje przestrzenne", widok wystawy, Galeria Kolonie, Warszawa, 19 listopada 2011–14 stycznia 2012, dzięki uprzejmości Jakuba Banasiaka

Z kolei to, co Taborska uznała za wadę, Klara Czerniewska uważała za najbardziej wartościową cechę kosmicznego teatru malarza. Pisała, że farbami pracował jak piórkiem kreślarskim, nie na pionowej sztaludze, lecz na płasko leżącej desce kreślarskiej. Malował często nie pędzlem, lecz całą dłonią, tak jak we wnętrzach. Po 1964 roku Gaber pokazywał i sprzedawał płótna na pniu głównie w Paryżu. W latach 1973-1974 stał się popularny w Tokio, ponieważ to w Japonii odniósł swój największy sukces:’„73 Tokyo Fantasy” i „Gaber Fantasy of Japan” w Central Museum of Art prezentowały ogromne płótna, częściowo malowane już na miejscu i inspirowane kulturą kraju. Później obrazy Gabra były też pokazywane i sprzedawane w Niemczech i w Belgii.

Tak więc wystawa w Import Export jest próbą przeniesienia do galeryjnego white cube obiektów z domu i pracowni Rechowiczów. „Dopiero dojrzeliśmy do takich powrotów. Po pierwsze jest dużo więcej kolekcjonerów, a ich zakupy są dużo bardziej różnorodne. Jest cała grupa, która jest wręcz zmęczona wszystkimi nowymi debiutami, szukaniem nowych nazwisk. Z drugiej strony żadne muzeum, żadna instytucja nie zajęła się pokazaniem całego dorobku Rechowiczów. A byłoby bardzo ciekawie zobaczyć ich twórczość z rozmachem, którego w dotychczasowych prezentacjach brakowało” – mówi Bazylko. Czekam więc na kolejne odsłony Rechowiczów w muzeum i mam nadzieję, że autorskie obrazy Gabra wejdą na stałe do historii sztuki polskiej.

Hanna & Gabriel Rechowicz 
Galeria Import Export, Warszawa
7 lutego – 28 marca 2026

( Mintowe Ciasteczka )

Nasza strona korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak to działa, zapraszamy na stronę Polityka Prywatności.