Lwowianki. Artystki, które tworzą wspólną metropolię
( 19.02.2026 )
„Lwowianki”, znakomity projekt Andrija Bojarova, jest pierwszą wystawą poświęconą artystkom tworzącym wspólną lwowską metropolię. Większość prac tworzących tę rozedrganą, ruchliwą i zróżnicowaną wspólnotę ukazana jest po raz pierwszy poza Ukrainą.
Wystawa „Lwowianki” kuratorowana przez artystę i badacza Andrija Bojarova ukazuje twórczość kobiet-artystek na tle historycznych katastrof XX i XXI wieku. Pierwsza i druga wojna światowa, Holokaust, przesuwanie granic państwowych, przesiedlenia, wojna w Ukrainie, traumy zbiorowe i indywidualne – ale również sposoby budowania autonomii i oporu stanowią osnowę tej niewielkiej, lecz bogatej w znaczenia ekspozycji.
Sofia Jabłońska, „Autoportret”, 1934, fotografia, Bali, dzięki uprzejmości Sofia Yablonska Foundation, Centrum Historii Miejskiej we Lwowie I MNK
Umieszczona na drugim piętrze Muzeum Narodowego w Krakowie, w pasażu tuż obok stałej ekspozycji sztuki polskiej XX i XXI wieku, wystawa „Lwowianki” kontruje wielkie narracje narodowe, nacisk kładąc przede wszystkim na lokalność i specyfikę konkretnych kontekstów historyczno-społecznych. Kurator zdecydował się na ujęcie artystycznych praktyk kobiet z perspektywy wieloetnicznej, wielojęzycznej i wieloreligijnej metropolii – Lwowa. Ukazał dynamiczne procesy splatania się losów ukraińskich, polskich i żydowskich. Wystawa budowana z wielu indywidualnych historii podkreśla autonomię artystek, jednocześnie wskazując na różnice między ich dziełami. Kanoniczne nazwiska artystek i myślicielek sąsiadują z tymi, które zostały na długo zapomniane: możemy oglądać prace Erny Rosenstein, Wandy Diamand, Debory Vogel lub Luny Amalii Drexler, a tuż obok wystawione są Ola Gajdasz, Sofia Jablonska, Olena Kulczycka, Józefa Kratochwila-Widymska, Alina Lan, Olha Marusyn, Janina Mierzecka, Jaroslava Muzyka, Margit Reich-Sielska, Janina Reichert-Toth, Stefania Turkewycz oraz Maria Wodzicka.
Erna Rosenstein, „Świt”, 1979, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie
W transhistorycznym ujęciu to wojna zbliża te kobiety do siebie nawzajem, a także ich związki ze Lwowem: rodzinne, akademickie, zawodowe, związane z ich aktywizmem, pracą na rzecz innych, współtworzeniem intelektualnego środowiska tego miasta i troską o jego wielokulturową spuściznę. Te niezwykle cenne, a do tej pory nieznane lub rozproszone informacje zostały uważnie zgromadzone przez kuratora Andrija Bojarova w biogramach naprzeciwko prac artystek. Z napisanych przez niego tekstów współtworzących wystawę dowiadujemy się na przykład, że malarka Jaroslava Muzyka (1894, Załoźce – 1973, Lwów) współzakładała ANUM – Stowarzyszenie Niezależnych Artystów Ukraińskich, oraz opiekowała się kolekcją sztuki żydowskiej, przekazaną jej przez Marcina Kitza. Znakomita poetka, pisarka, krytyczka i teoretyczka, „ambasadorka modernizmu” Debora Vogel, która zmarła w 1942 we lwowskim getcie, nie tylko inspirowała ówczesne środowiska artystyczne, m.in. lwowskiego Artesu, lecz także propagowała ich twórczość w swojej publicystyce. Świetna fotografka, Wanda Diamand (1895, Weissenfeis – 1943, Warszawa) prowadziła w latach 20. i 30. XX w. we Lwowie salon artystyczny i wspierała twórców materialnie. Dzięki rzeźbiarce Lunie Amalii Drexler (1882, Lwów – 1933, Lwów) powstało Polskie Towarzystwo Antropozoficzne (1917). Artystka była także członkinią Rady Miejskiej do spraw Sztuki we Lwowie. Drexler była jedną z założycielek Związku Artystek Polskich, jednego z pierwszych tego rodzaju stowarzyszeń kobiecych w Środkowo-Wschodniej Europie, do którego należały m.in. rzeźbiarka Janina Reichert-Toth (1895, Stary Sambor – 1986, Kraków) oraz malarki Maria Wodzicka (1878, Objezierze – 1966, Lwów) i Józefa Kratochwila-Widymska (1878, Lwów – 1965, Lwów).
Jarosława Muzyka, „Akt. Studium kobiety”, 1936, tektura, olej, Lwowska Narodowa Galeria Sztuki im. Borysa Woźnickiego, dzięki uprzejmości MNK
Antywojenne przesłanie „Lwowianek” jest mocno podkreślone już na początku wystawy za sprawą kolażu z lat 30., „Nie, nie chcemy wojny” Margit Reich-Sielskiej. Rewelacyjna praktyka artystyczna Reich-Sielskiej, dotychczas mało znana w Polsce, jest szczególnie widoczna w przestrzeni ekspozycji. Artystka urodziła się w Kołomyi, w rodzinie żydowskiej. Wykształcona we Lwowie, a następnie Krakowie, Wiedniu i Paryżu (w pracowniach słynnych malarzy Fernanda Légera i Amédée Ozenfanta), powróciła w 1929 roku do Lwowa i współtworzyła ugrupowanie artystyczne „Artes” wraz z Jerzym Janischem, Mieczysławem Wysockim, Aleksandrem Krzywobłockim, Romanem Sielskim (mężem artystki), Ludwikiem Lille i Henrykiem Strengiem. Podczas Holokaustu, jak pisze w katalogu wystawy kurator, ukrywała się pod zmienionym nazwiskiem. Wstrząsające, a zarazem profetyczne dzieło Reich-Sielskiej za pomocą formy kolażu ukazuje wojnę nie jako wydarzenie heroiczne, ale jako źródło śmierci, rozpaczy i zniszczenia, rozlewającą się po mapie (przybierającej formę serca) plamę krwi. Kolaż można traktować jako oskarżenie wymierzone w przyszłość, a zarazem protest wobec politycznej sytuacji w Europie lat 30. XX wieku: nazizm i militaryzm rosły wówczas w siłę, a polityka III Rzeszy stawała się coraz brutalniejsza.
Margit Reich-Sielska, „My nie chcemy wojny”, lata 30. XX wieku, kolaż, Narodowe Muzeum Sztuki Ukrainy, dzięki uprzejmości MNK
Ważną cześcią wystawy są prace ukazujące obecne doświadczenie kulturowego oporu Ukraińców wobec agresji Rosji na Ukrainę, rosyjskich grabieży i zbrodni. „My Musical” to praca filmowa powstała w latach 2022/2023, stworzona przez Musical Collective. Film ukazuje sieci wzajemnego wsparcia, troski i samopomocy w tymczasowym miejscu schronienia we Lwowie dla osób uciekających z terenów ogarniętych wojną. Musical, który przybiera ironiczną formę telewizyjnego koncertu życzeń, sam w sobie jest jednym z wypracowanych ad hoc sposobów radzenia sobie z granicznymi doświadczeniami za pomocą działania z innymi i na rzecz innych. Służą temu wspólnotowe działania artystyczne osadzone w doświadczeniach codziennych, przepełnione czarnym humorem. Aby oswoić strach, niepokój lub rozpacz, osoby performujące wyją wraz z dźwiękiem alarmu przeciwrakietowego, śpiewają a vista przy przygotowywaniu barszczu na sto osób, wyjawiają bajkowej syrence swoje koszmarne sny związane z wojną, wykonują wstrząsający performans w parach oparty na podstawowych technikach samoobrony oraz jednoosobowy balet z plastikowymi butelkami w starym, pustym basenie.
Obok musicalu prezentowany jest na tym samym ekranie performans Olhi Marusyn (według pomysłu Oli Gajdasz) – rejestr strat wojennych. Performerka za pomocą układów własnego ciała opisuje zrabowane przez armię rosyjską z ukraińskich muzeów dobra kultury podczas obecnej wojny. Zapisany w ciele współczesnej artystki katalog dzieł utraconych koresponduje z działaniami Janiny Reichert-Toth. Po II wojnie światowej wraz z mężem, Fryderykiem Tothem, zajmowała się ona kompletowaniem zrabowanego przez nazistów ołtarza Wita Stwosza, przewiezionego z Norymbergi do Krakowa. Żałuję, że zapis tego ważnego performansu nie znalazł się na oddzielnym ekranie, np. w pobliżu fotografii rąk z 1936 roku autorstwa Janiny Mierzeckiej, która na początku lat 40. wyspecjalizowała się w dokumentowaniu obiektów muzealnych. Te fotograficzne portrety dłoni zostały przez kuratora potraktowane z dużym wyczuciem, niemal jak konceptualna seria: dłoni spracowanych, zniekształconych licznymi chorobami skóry wynikającymi z uprawiania konkretnych zawodów. To narracja o bólu, a zarazem o ucieleśnionej klasowej przemocy.
Pomiędzy wspomnianymi głosami antywojennymi wybrzmiewają tym mocniej dzieła oddające w różnych rejestrach doświadczenia ucieleśnionej historii. Namalowane z pamięci olejne reprezentacje rodziców z odciętymi głowami, autorstwa Erny Rosenstein (Świt, 1979; Północ, 1979) są nie tylko nawiązaniem do Zagłady, ale i do traumatycznej pamięci żydowskich świadków, do zbrodni i współodpowiedzialności polskich postronnych. W biogramie Rosenstein jest jednak błąd, który chciałabym sprostować. Okoliczności śmierci rodziców artystki – Anny i Maksymiliana Rosensteinów – nie są powszechnie znane. Zostali brutalnie zamordowani w lipcu 1942 roku przez polskiego szmalcownika, a artystka, której udało się uciec napastnikowi, była świadkinią ich śmierci (zob. D. Jarecka, B. Piwowarska, „Erna Rosenstein. Mogę powtarzać tylko nieświadomie”, Fundacja Galerii Foksal 2014). W tej części wystawy, po prawej stronie od wspomnianego kolażu, ciało ukazane jest jako źródło intensywnych doświadczeń i afektów. W tym kontekście uwagę zwracają czuły akt rzeźbiarski „Ewa” Janiny Reichert-Toth, ukazujący budzącą się do życia kobietę, oraz zawiadiacki akt Jaroslavy Muzyki (1936).
Po lewej stronie wystawę buduje zaś temat dochodzenia do autonomii – geograficznej, kulturowej, formalnej. Podobnie jak w poprzednich sekcjach, artystki tu obecne są reprezentowane przez jedno lub dwa dzieła (z wyjątkiem Sofii Jablonskiej), krótki biogram oraz fotografię. Są wśród nich artystki rozpoznawalne, jak Debora Vogel, ukazana między innymi na eksperymentalnym portrecie z 2023 roku, autorstwa Vlodka Kostyrko. Dzieła innych twórczyń są znane nielicznym ekspertom lub zachowały się szczątkowo. Postać Oleny Kulczyckiej zostaje ukazana przez pryzmat faksymile akwaforty jej autorstwa z 1915 roku, „Koszmary wojenne (O sprawiedliwości)” oraz wykonaną w technice emalii „Sztukę ludową” (1905-1906); Lunę Amalię Drexler reprezentuje rzeźba jej autorstwa, „Jolanta (Mulatka)” (1910), a fenomenalną fotografkę Wandę Diamand – czarno-białe portrety Margit Reich-Sielskiej i Romana Sielskiego.
Wanda Diamand, „Portret Margit Sielskiej”, koniec lat 20. XX wieku, fotografia, prywatne archiwum we Lwowie, dzięki uprzejmości MNK
Na szczególną uwagę zasługuje jedyna znana, zidentyfikowana przez Andrija Bojarova praca Olgi Blus-Lewickiej (matki Leopolda Lewickiego). To dzieło „Bez tytułu (Kompozycja abstrakcyjna)” z lat 30. – niewielkich rozmiarów abstrakcja, przypominająca ornamentalną makatę lub widok wiejskiego pejzażu z góry. Wielkim odkryciem zaprezentowanym w tej części wystawy jest twórczość fotograficzna i filmowa Sofii Jablonskiej (1907, Hermanów – 1971, Paryż). Bojarov z dużą wrażliwością przygotował wybór i edycję jej filmów nakręconych podczas podróży w latach 1933–1939 do krajów azjatyckich i dalekowschodnich. Jablonska, niezłomna podróżniczka, fotoreporterka, pisarka i emancypantka, urodziła się pod Lwowem. Uczyła się w seminarium nauczycielskim, w Państwowej Akademii Handlu we Lwowie, studiowała w szkole dramatycznej (przy Galicyjskim Konwersatorium Muzycznym) we Lwowie, a następnie w Paryżu. Działała na wielu obszarach – prowadziła m.in. kinoteatry i pensjonat, po II wojnie również projektowała wille, zajmowała się również pisaniem reportaży. Jako reporterka filmowa pracowała dla firmy Yunnan Fu, pisała książki i artykuły (m.in. dla lwowskich gazet), robiła filmy i fotografie, w który z wyjątkową empatią ukazywała kultury Afryki i Azji. Oprócz Lwowa i okolic mieszkała w wielu miejscach: m.in. wraz z rodziną w Indochinach, od 1950 roku w Paryżu, a następnie na wyspie Noirmoutier. Jej śmiałe portrety i autoportrety fotograficzne i filmowe, notatki z życia rodziny (m.in. z zabaw i czasu spędzanego z małym synkiem), wrażliwe opisy miejsc zwykłych i uświęconych, a także zapierającej dech w piersiach natury m.in. Indonezji, Wietnamu, Tahiti, Malezji i Kambodży lat 30. – te wszystkie dzieła uświadamiają nam, że domem tej Lwowianki był cały świat.
Olga Blus-Lewicka, „Bez tytułu (kompozycja abstrakcyjna)”, lata 30. XX wieku, olej na tekturze, Muzeum Leopolda Lewickiego (oddział Muzeum Narodowego), dzięki uprzejmości MNK
„Lwowianki”, znakomity projekt Andrija Bojarova, jest pierwszą wystawą poświęconą artystkom tworzącym wspólną lwowską metropolię. Większość prac tworzących tę rozedrganą, ruchliwą i zróżnicowaną wspólnotę ukazana jest po raz pierwszy poza Ukrainą. Artystki zestawione przez Bojarova na ekspozycji studiowały na najlepszych akademiach i uniwersytetach, przemieszczały się po całej Europie, a w wyjątkowych wypadkach – po najmniej (wówczas) znanych zakątkach globu. Były obywatelkami świata, a zarazem lokalnymi aktywistkami. Ich sztuka współkształtowała awangardowe nurty, a Lwów był dla nich przestrzenią intensywnego życia i miłości, miejscem rozwijania przyjaźni i karier – a jednocześnie traumatyczną przestrzenią, w której zmuszone były się ukrywać lub z której musiały uciekać; tymczasowym schronieniem i punktem wyjścia dla nomadycznych historii.
Vlodko Kostyrko, „Portret Debory Vogel”, 2023, olej na płótnie, prywatna kolekcja we Lwowie, dzięki uprzejmości MNK
Tekst w nieco zmienionej wersji ukazał się w języku ukraińskim i angielskim w czasopiśmie „Re/Visions”, nr 8 (2026).
„Lwowianki”, Muzeum Narodowe w Krakowie
12 września 2025 – 1 marca 2026
kurator: Andrij Bojarov