I taki to był tydzień w kulturze 28.08.2026 cover

I taki to był tydzień w kulturze. Ignacy Karpowicz, Péter Nádas, Tim Curry, Yayoi Kusama, Dolly Parton

( 28.08.2026 )

„Mieszkam w domu, w którym wszyscy umarli”. Tak zatytułował swoją ostatnią powieść zmarły kilka lat temu pisarz Piotr Bratkowski. W tym tygodniu czuję się tak, jakbym zamieszkał w takim domu. Zmarł Ignacy Karpowicz, pisarz, którego zapamiętam nie tylko z „Sońki”, ale i ze świetnych wywiadów, w których rozmawiał z międzynarodowymi sławami literatury.

W tym tygodniu zmarła międzynarodowa sława literatury, Péter Nádas, autor wiekopomnej „Pamięci”.

Dziękujemy!

Péter Nádas

W tym tygodniu odszedł Tim Curry, aktor, którego trzeba znać z „The Rocky Horror Picture Show”, a ja zapamiętam go z roli w miniserialu, którego nigdy nie zobaczę, czyli „To”.

Dziękujemy!

Tim Curry


Ale najsmutniej jest mi chyba z powodu śmierci Yayoi Kusamy i Dolly Parton.

Ta pierwsza przeżyła prawie sto lat i była częścią tak wielu przemian we współczesnej sztuce, że na podstawie jej biografii można by stworzyć kurs historii sztuki współczesnej. Była artystką, która nie romantyzowała własnych dolegliwości psychicznych, ale starała się żyć z nimi, akceptować je poprzez sztukę. To historia dziesięciolatki, która doświadczała halucynacji, to historia dziewczyny wychowanej w konserwatywnym japońskim domu, która zakłada własny Kościół Samounicestwienia. To historia artystki, która ucieka do Nowego Jorku, gdzie nikt jej nie zna, i po latach tworzenia amerykańskiej awangardy wraca do rodzinnej Japonii, gdzie nikt jej nie zna. To jest historia artystki, której sztuka była szalona, w tym sensie, że nikt wcześniej nie wyobrażał sobie takich form i takiej skali rzeźb, które po Kusamie stały się (na dobre i na złe) punktem odniesienia dla artystów, projektantów, sztuki galeryjnej i popkultury w ogóle. Ja nie zapomnę spotkania z jej rzeźbą w norweskim Kistefos, gdzie w stawie pływała gigantyczna, wynurzająca się z wody ośmiornica Kusamy upstrzona białymi kropkami.

*Reklama

*Reklama

Dziękujemy!

Yayoi Kusama

Dolly Parton zaczęła się dla mnie od „Jolene”, i to w wykonaniu White Stripes. Od tej piosenki zaczęły się z kolei moje własne poszukiwania muzyczne i przełomowe odkrycie roku 2005 – serwis YouTube. W odkrywaniu Dolly Parton pomógł mi podcast „Dolly Parton’s America”, niesamowity serial o życiu artystki, która jest amerykańskim dobrem narodowym, jak Johnny Cash i wciąż żyjący Willie Nelson. Tyle że w przeciwieństwie do nich była kobietą, co w muzyce country nie ułatwia sprawy. Ale Dolly miała to gdzieś. Jej ojciec był niepiśmienny, a okolica Tennessee, w której przyszła na świat, była tak uboga, że lekarzowi odbierającemu poród zapłacono workiem mąki kukurydzianej. To historia nastolatki, którą na scenę wprowadzał wspomniany Johnny Cash, a w dorosłe życie – przeboje takie jak „I Will Always Love you”. Piosenkę napisała dwudziestosześcioletnia Parton, jako pożegnanie dla swojego mentora Portera Wagonera, z którym prowadziła program w telewizji. To jest historia kobiety, która zarobione pieniądze wydawała po swojemu! Gdy w 2016 jej rodzinne hrabstwo nawiedził huragan, Parton z własnej kieszeni wypłacała każdej poszkodowanej rodzinie po 1000 dolarów miesięcznie przez pół roku. Taka to była gwiazda. Większa niż show, w którym uczestniczyła.  Żegnaj Dolly! We’ll always love you.

Dziękujemy!
( Sztuka ) ( Anna Korytowska )

Antykryzysowy Klub. Spotkanie osób w kryzysie bezdomności ze sztuką

Dziękujemy!

Dolly Parton

I taki to był smutny tydzień w kulturze.

( Mintowe Ciasteczka )

Nasza strona korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak to działa, zapraszamy na stronę Polityka Prywatności.