Czy wartości można kupić w sklepie? O książce Dawida Kujawy

( 03.03.2026 )

Wpisując różne obserwowane zjawiska w namysł nad zmianami w funkcjonowaniu podstawowych dla kultury wartości, Kujawa pracuje na wrażenie całościowego obrazu rzeczywistości. Nie zawsze jednak przedstawienie danego zjawiska jako urzeczowienia i utowarowienia zdaje się najbardziej trafne, potrzebne czy też wskazujące na coś istotnego dla jego zrozumienia.

Dawid Kujawa, uznany krytyk literacki, doktor nauk humanistycznych oraz autor dwóch książek o poezji („Pocałunki ludu. Poezja i krytyka po roku 2000” oraz „Niedzielne ziemie. Poezja i dobra wspólne”), o których słyszało zapewne wyłącznie niewielkie środowisko literackie, niedawno wydał esej będący polityczno-kulturową analizą działań współczesnej lewicy. Chociaż w książce „W myśl praw geometrii. Jak lewica przestała się martwić i pokochała logikę towarową” autor porzuca filozoficzne narzędzia, którymi posługiwał się w tekstach krytycznoliterackich, wciąż interesuje go obszar filozofii – tematem książki są bowiem wartości.

*Reklama

Pisząc o nowym eseju Kujawy, można by się przyczepić do wielu pomniejszych problemów. Autorowi należałoby zarzucić pozbawione sensu wykorzystanie przykładu drażliwej sytuacji międzyludzkiej z niewielkiego środowiska literackiego, w której, mimo anonimizacji, wszyscy zainteresowani bez problemu mogą się rozpoznać – co też się szybko stało. Argument, że decyzja ta miała na celu wpisanie tezy o politycznej bezproduktywności i jednoczesnej interesowności woke’istowskiego „polowania na faszystę/mizogina/rasistę” w rodzimy kontekst, nie jest szczególnie przekonująca. Sytuacja ta nie różni się bowiem swoją strukturą od tysiąca innych, również tych słynniejszych i bardziej publicznych. Poza tym Kujawa nie jest konsekwentny w przenoszeniu na polski grunt rozpoznań pierwotnie odnoszących się do społeczeństwa amerykańskiego. Nie stara się również wskazać, w których miejscach rozpoznania te wymagają modyfikacji lub zupełnie nie pasują. 

Jak zmienia się nasze myślenie o wartościach?

W kontekście opisywanych przez Kujawę przemian, którym ludzki mózg ulega w kapitalizmie, można by mu wytknąć powoływanie się na pewną teorię wyjaśniającą pochodzenie świadomości jako potwierdzoną i niemalże domyślną. Okazuje się jednak, że powtarzane przez niego stwierdzenia o kwantowości i istotnej roli struktur białkowych zwanych mikrotubulami, są co najmniej dyskutowalne, jeżeli nie powszechnie uznane za wątpliwe (za konsultację naukową dziękuję Mateuszowi Kosteckiemu). Zdaje się również, że Kujawa stara się wyjaśnić zbyt wiele kwestii za pomocą argumentu o rozregulowaniu gospodarki neuroprzekaźnikowej i uzależnienia od dopaminy. Kusi mnie także, aby przyczepić się, że powołując się chociażby na przekonania Adolpha Reeda, autor robi to na podstawie streszczenia jego myśli w podkaście „The Michaels Brooks Show”, co dobitnie odsłania czytelnikowi przypis. Ale ponieważ mamy do czynienia z tekstem popularnym, a nie naukowym, być może jest to zarzut małostkowy, a na pewno drugorzędny. Rozumiejąc, i w pewien sposób doceniając, dążenie autora do skondensowania i uprzystępnienia pewnych ogólnych idei myśli lewicowej, nie chcę jednak fetyszyzować popularności czy też popularyzatorskości kosztem krytycznego podejścia.

Wydaje się zatem, że istotniejsze od mnożenia pomniejszych zarzutów jest skupienie się na analizie głównych założeń projektu Kujawy – mianowicie ukazania modelu przemian społecznego funkcjonowania wartości. Przedsięwzięcie autora opiera się na przekonaniu, że polityka kulturalno-tożsamościowa, której oddaje się współczesna lewica, a także promowane przez nią rozszczelnienie tradycyjnych norm kulturowych, przyczyniły się do uprzedmiotowienia, a następnie wprzęgnięcia w logikę funkcjonowania towarów na rynku, bytów abstrakcyjnych, które dotychczas znajdowały się poza zasięgiem kapitalizmu. Kujawa pisze o kompetencjach, uwadze, emocjach, uczuciach – i w końcu o wartościach. Dziewiątka spośród tych ostatnich (wiara, nadzieja, miłość, wolność, równość, braterstwo, współczucie, szczodrość, mądrość) stanowi szczególny przedmiot jego zainteresowania i, mniej lub bardziej rygorystycznie, wyznacza ramy narracji.

[okładka]

 

Utowarowienie tego, co abstrakcyjne

W punkcie wyjścia Kujawa wskazuje, że utowarowienie wartości nie jest jedynie przypadkową cechą współczesnego kapitalizmu. Zdaniem autora jest to konieczna konsekwencja przemian dziejowych systemu, „nie nowa dekoracja, lecz istota współczesnego sposobu produkcji” – to znaczy, tego, w jaki sposób w społeczeństwie rozkładają się siły produkcyjne, a więc ludzka praca oraz środki produkcji. Z pewnością założenie takie dowartościowuje namysł nad zjawiskiem podporządkowania wartości tytułowym „prawom geometrii” – określają one, w ujęciu autora, w jaki sposób abstrakcyjne wartości dają się liczyć i mierzyć, by następnie zacząć funkcjonować jak towary. Dla Kujawy to istotny wątek rozmyślań nad rozwojem kapitalizmu, kluczowego przecież dla każdego marksisty. 

Kujawa ustanawia potrójną triadę wartości tematem eseju. Jego celem jest krytyka współczesnej centrolewicy, która przeciągnęła wajchę zupełnie w drugą stronę – ku libertarianizmowi i odrzuceniu norm kulturowych. W teorii obrana strategia nie budzi moich zastrzeżeń, podobnie jak przekonanie, że dowartościowanie polityki kulturowo-tożsamościowej wpływa negatywnie na budowanie solidarności klasowej oraz myślenie o materialnych zmianach. Warto jednak przyjrzeć się, jakimi torami przebiega u autora owa analiza rozpadu wartości, oraz czy dostarcza ona satysfakcjonujących wniosków polityczno-społecznych. 

Dziękujemy!
( Aleksandra Majak )

Wymyślanie końca świata: „Pieśń prorocza” Paula Lyncha

Wpisując różne obserwowane zjawiska w namysł nad zmianami w funkcjonowaniu podstawowych dla kultury wartości, Kujawa pracuje na wrażenie całościowego obrazu rzeczywistości. Nie zawsze jednak przedstawienie danego zjawiska jako urzeczowienia i utowarowienia zdaje się najbardziej trafne, potrzebne czy też wskazujące na coś istotnego dla jego zrozumienia. Pojawiający się we wstępie do książki przykład z kobietą, której praca polegała na przeglądaniu filmików w serwisie YouTube w poszukiwaniu nieodpowiednich treści, określony w książce jako „urzeczowienie empatii i uwagi” pod przymusem ekonomicznym, nie wydaje się wskazywać na nic specyficznego dla współczesnego kapitalizmu; zdaje się być to jedynie nietypowa forma opisu rzeczywiście niezwykle trudnej pracy, związanej z patologiami mediów społecznościowych, która, jak wiele innych prac, wymaga zaangażowania uwagi i zapewne uruchamia również empatię. 

Z drugiej strony ów szeroko rozumiany mechanizm utowarowienia pozwala Kujawie pisać o rzeczach, które po prostu nie wydają się szczególnie istotne dla stwierdzenia o współczesnych przemianach kapitalizmu: artykuł edukacyjny ze strony sexed.pl proponujący możliwe formy pytania o zgodę służy za przykład nadregulacji życia seksualnego, a w szerszym obrazie – utowarowienia miłości. Z kolei „cyfrowy aktywizm” tłumaczy przemianę działań społecznych w towar cyrkulujący w mediach społecznościowych, ponieważ składają się na niego informacje redukowalne do binarnego kodu, które można przełożyć na język cyfr i miar. I chociaż oczywiście Kujawa pisze również o sprawach większej wagi i szerszej skali – w rozdziale o miłości przedstawia chociażby krytykę przemysłu seksualnego – to trudno oprzeć się wrażeniu, że zjawiska te zdają się nie dotyczyć wartości bezpośrednio, a działać na mocy kulturowych skojarzeń (tu na przykład: miłość – związek – seks). Oczywiście trudno wyobrazić sobie, żeby autor w ramach popularnego eseju przeprowadził filozoficzny wywód z zakresu nauki o wartościach. Jednak teza o utowarowieniu wartości zdaje się tu służyć właściwie jako zamiennik powołania do życia kolejnej odmiany kapitalizmu (takiej jak na przykład znany nam cyfrowy kapitalizm), która pozwoliłaby zebrać pod jednym hasłem różnego rodzaju zjawiska. Oczywiście zarzut ten można odeprzeć twierdzeniem, że atrakcyjna książka potrzebuje ramy spajającej i retorycznie wzmacniającej pewne stwierdzenia – i taką właśnie rolę pełnią u Kujawy wartości. Jednocześnie jednak od takiej ramy można wymagać, by służyła ona trafnemu podsumowaniu, nie zaś po prostu łączyła zjawiska na mocy skojarzeń i luźnych powiązań.

Obok kwestii wartości drugi wskazany przez autora grzech lewicy związany jest z normami kulturowymi – Kujawa nie wymienia ich nigdzie wprost, ale z pewnością zaliczają się do nich te związane z małżeństwem, rodziną i religijnością. Luźne podejście do nich, ich rozszczelnienie lub całkowite odrzucenie jest zdaniem Kujawy o tyle niebezpieczne, że „[t]am, gdzie wartości nie są zdefiniowane, w grę wchodzi tylko uniwersalny ekwiwalent – wartość pieniądza”. Według autora tak właśnie stało się w przypadku religii, którą zastąpiła, łatwa do spieniężenia, kultura terapeutyczna – co wydaje się ryzykownym i niekoniecznie prawdziwym stwierdzeniem. W wizji Kujawy owe dwie tendencje – rozszczelnienie i petryfikacja – dopełniają się. Gdy normy kulturowe, za którymi stoją określone wartości, przestają być sztywnymi ramami ludzkich działań i wyborów, dużo łatwiej jest nakierować owe działania i wybory na zamienniki wartości, które można potem spieniężyć. Na przykład: jeżeli życie zgodnie z wartościami religii nie jest już przyjętą normą kulturową, łatwiej jest skłonić ludzi korzystania z terapii zamiast religii. Ta pierwsza przynosi zaś znacznie większe zyski.

Dziękujemy!

Dawid Kujawa

Gdzie ten rewolucyjny potencjał?

Z pozoru jest to spójny opis pewnej wizji utowarowienia wartości. Warto jednak wspomnieć, że Kujawa problematyzuje określony zestaw wartości i norm – jak wspomniane życie rodzinne czy religijne. Tymczasem można sobie wyobrazić, że w ramach wskazanego modelu usztywnieniu uległyby inne normy kulturowe, związane być może z odmiennym zestawem wartości. Nietrudno dojść do wniosku, że nie jest to pożądana przez autora wizja. Jednak zgodnie z przekonaniami Kujawy również w takim wypadku powinniśmy mieć do czynienia z „zablokowaniem” możliwości utowarowienia wartości. Zdaje się jednak, że ważniejsze od samych wartości, dość ogólnie tylko określonych, okazują się konkretne działania, intencje, z jakimi są podejmowane oraz autonomia tych działań względem rynku.

Lekturze „W myśl praw geometrii…” towarzyszy bowiem uczucie pozostawania w rozkroku. Książka opiera się na pewnej spójnej, chociaż dość potocznej, wizji funkcjonowania wartości w systemie kapitalistycznym. Jednocześnie rewolucyjny potencjał działania wartości, ich wyzwolenia się spod kapitalistycznej logiki, ujawnia się dopiero w odniesieniu do konkretnych wartości, wybranych przez autora – a tak naprawdę pewnych działań, które dają się zbiorczo opisać jako wcielanie owych wartości w życie. Powołany na potrzeby książki aparat krytyki wartości ostatecznie sprowadza się do krytyki, często słusznej, konkretnych wyborów i działań podporządkowanych logice rynkowej.

Dość dobrze widać to w ostatniej części książki, poświęconej niebezpieczeństwom płynącym ze spłycenia i utowarowienia nauk buddyzmu. Kujawa przytacza liczne, często bardzo interesujące, przypadki wykorzystania praktyk buddyjskich w złych celach. Abstrahując od popularności mindfulness i ćwiczeń z uważności, autor tworzy opis utowarowienia i podporządkowania interesom rynku, który mógłby adekwatnie działać w odniesieniu do dowolnej religii, filozofii czy innego zestawu praktyk. Czytelnik orientuje się jednak, że wykorzystanie buddyzmu znacznie wykracza poza przykładowość. Autor przekonuje nas bowiem, że zgodnie z Dharmą powinniśmy działać na rzecz uwolnienia kapitalistów od ich nieszczęścia i karmicznych ogonów, rosnących w skutek kolejnych interesownych, a więc pozornych dobrych uczynków; przypomnieć sobie o reinkarnacji, która pozwala przekroczyć logikę konsumpcji. Dla wywodu istotniejszy od wartości współczucia, braterstwa i mądrości staje się słownik nauk Buddy i przekonanie czytelnika o jego użyteczności w zrozumieniu problemów współczesnej lewicy.

Powyższy wniosek łączy się zaś z ważniejszym pytaniem: czy określenie wartości i usztywnienie norm kulturowych – nawet tych wybranych i pożądanych – rzeczywiście stanowi blokadę dla wkraczania logiki rynku w kolejne sfery naszego życia? Trudno na nie odpowiedzieć bez dokładniejszego zdefiniowania charakteru wartości, niż ich domyślne ujęcie jako coś między tym, co każdy z nas nosi w sercu oraz pewnymi abstraktami wyznaczającymi kursy naszych działań. W ramach tego potocznego ujęcia wniosek Kujawy o konieczności powstania pozakapitalistycznego systemu wartości daje się bowiem sprowadzić do postulatu o tym, byśmy powrócili do działania na rzecz wartości przyświecających kiedyś politycznej lewicy  – ale nie z pobudek finansowych, bez ukrytych interesów i nieczystych intencji. I jakkolwiek jest to stwierdzenie tak piękne, jak proste, trudno przypisać mu odkrywczość, a tym samym uzasadnić rolę powołanej przez autora machiny wartości.

Dawid Kujawa, „W myśl praw geometrii. Jak lewica przestała się martwić i pokochała logikę towarową”
Wydawnictwo Filtry, 2025

( Mintowe Ciasteczka )

Nasza strona korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak to działa, zapraszamy na stronę Polityka Prywatności.