Kim są zwierzęcy agenci?

( 04.01.2024 )

W Shifters próbuję ukazać perspektywę zwierząt, zadać niewygodne pytania i zakwestionować antropocentryczny sposób opowiadania o ich doświadczeniach. Rozmawiamy z Martą Bogdańską

Shifters to photobook liczący 850 stron. O tej książce nie przestaje być głośno od 2021 roku. Gdy otrzymywała wyróżnienie w konkursie Fotograficzna Publikacja Roku, w uzasadnieniu napisano: „za zebranie ogromnej ilości dowodów przemocy wobec zwierząt, za bezkompromisowy komentarz i przytłaczającą pracę-gest, książkę-oskarżenie, przez którą nie da się przebrnąć”. Właśnie wznowiono Shifters Marty Bogdańskiej, bo pierwsze wydanie zniknęło błyskawicznie. Dotąd projekt był pokazywany na wystawach solowych w siedmiu miejscach, dwa kolejne pokazy zaplanowano w Melbourne i Perth na 2024. 

Dziękujemy!

Marta Bogdańska, SHIFTERS, źródło: Official Photogrpaher, USMC (US Marine Corps)

Gdzie i kiedy zaczęła się dla ciebie ta gigantyczna historia?

Pomysł na Shifters przyszedł do mnie sam. Gdy mieszkałam w Bejrucie, czyli około 2015 roku, zaczęłam trafiać na niesamowite artykuły w mediach zachodnich o zwierzętach podejrzewanych o szpiegostwo. Zaczęłam je kolekcjonować. Na przykład historię gołębia, który z podejrzaną karteczką na nodze przeleciał z Pakistanu do Indii i spowodował medialne szaleństwo. To fascynujący temat, ale ja widziałam w tych artykułach jeszcze coś innego, mianowicie specyficzny sposób konstruowania dyskursu przez zachodnie media. 

Mieszkałam w Libanie już kilka lat i byłam uwrażliwiona na to, jak Zachód opowiada o Bliskim Wschodzie, jak powstają medialne narracje. Te artykuły były tłumaczone z lokalnych gazet. Podchwytywał to „Guardian” albo „LA Times”. Tłumaczono tekst na angielski, francuski, niemiecki, ale przy okazji robiono z tego artykuł, który miał z reguły lekko prześmiewczy charakter: „patrzcie, patrzcie jak ci ludzie na Bliskim Wschodzie mogą myśleć, że wiewiórka może być szpiegiem”. Zaciekawiło mnie, jak niewiele z tych artykułów podawało jakikolwiek kontekst związany ze światem zachodnim. To przemilczenie, pomijanie wielu podobnych przypadków w świecie zachodnim wydało mi się znamienne. To była pierwsza iskra dla całego projektu. 

Albo wierzchołek góry lodowej, bo ta iskra dała początek twoim badaniom…

Odwołałam się do teorii francuskiego historyka Érica Barataya, który próbuje spojrzeć na historię z perspektywy zwierząt. Bardzo zależało mi, by w publikacji pojawiły się też teksty literackie. Udało mi się nawiązać współpracę z pisarzami: Stefanem Lorenzuttim, Helen Korpak, Jonem Schubinem, Samuelem Tchorek-Bentallem. Na podstawie mojego researchu i wspólnych rozmów oni stworzyli piękne, krótkie formy literackie, które łączą się ze sobą, a jednocześnie są osobną opowieścią. Wstęp napisał Éric Baratay, którego poznałam w 2019 roku, gdy już pracowałam nad drugą makietą, i z którym do dzisiaj pozostaję w kontakcie.

W 2023 roku ukazała się książka reporterska Bartka Sabeli Wędrówka tusz, w której zostało opisane przemysłowe wykorzystywanie zwierząt. Kiedy właściwie zaczęliśmy inaczej myśleć o zwierzętach? 

Dziękujemy!

Marta Bogdańska, SHIFTERS, źródło: „Brunhilde„, Adolph E_Weidhaas, Library of Congress

Kamieniem milowym była z pewnością książka Animal Liberation Petera Singera z 1975 roku. W Polsce też mamy wielu świetnych badaczy i badaczek zajmujących się relacją człowieka ze zwierzętami pozaludzkimi (other than human). Nie wymienię tu wszystkich, którzy mnie inspirowali i inspirują, ale na pewno chciałabym wspomnieć o Anicie Jarzynie, Dariuszu Gzyrze czy Gabrieli Jarzębowskiej. Magdalena Środa w książce Obcy, inny, wykluczony (2020) umieściła ciekawy rozdział o relacji człowieka ze zwierzętami w kontekście filozoficznym. Autorka przedstawia nurty, które w jakiś sposób wyłamywały się z mainstreamowej filozofii zachodu, gdzie zwierzę jest uznawane za biologiczną maszynę – szczególnie od czasów Kartezjusza. Jest to filozoficzna archeologia innego spojrzenia na zwierzęta i nasze współbycie z nimi.

Publikacja jest całkowicie anglojęzyczna, a zabawy językowe rozkręcają się niemal od pierwszej strony – nawet tytuł jest wieloznaczny.  

Tytuł Shifters przyszedł do mnie zupełnie spontanicznie, intuicyjnie. Zmiennokształtne. Już w mitologiach bogowie zmieniają postać, stają się ludźmi, następnie zwierzętami, po czym znów wracają do swojej pierwotnej postaci. W naszej kulturze wątek przemiany je st niezwykle obecny. Współcześnie odnajdujemy te wątki w popkulturze, od postaci wilkołaków, przez serial Czysta krew z jego postaciami shape-shifters, po różne inne hybrydy. Historia shiftersów konstruowana ze zbiorów archiwalnych – czyli opowieść o szpiegach i sprawczości zwierzęcej – uzyskała wymiar metaforyczny. 

*Reklama

W języku angielskim podobne do siebie słowa agent, agency mogą oznaczać właśnie „szpiega” i „sprawczość”, a z drugiej strony przez termin shifter udało mi się wprowadzić dwuznaczność. Kto dla kogo szpieguje? Kim są owi zwierzęcy agenci? 

Jeśli sprawczość zwierząt jest na tyle ważna, że można budować historię w oparciu o działania zwierząt, to może pozwoli nam to spojrzeć z ich perspektywy. Wówczas stają się podmiotami. W filozofii termin agent oznacza również podmiot (czyli subject). Podmiot, który czyni, który posiada sprawczość. Więc tytuł tak naprawdę pozwolił – nazywam go supełkiem – związać badania archiwalne ze współczesną filozofią, teoriami Animals Studies i Animal Liberation.

Zdjęć w książce jest około 943, ale tylko jeśli plansze Eadwearda Muybridgea policzymy jako jedną sztukę. Dlaczego zdjęcia mają taką słabą jakość?

Powstaje mnóstwo albumów o zwierzętach, w których znajduje się wiele pięknych zdjęć. Mój pomysł był taki, by research oprzeć tylko na internecie, zależało mi, by skorzystać z tego, co ogólnodostępne. Pochylić się nad tą rozproszoną wiedzą internetową, na anegdotycznych zestawieniach, prywatnych kolekcjach i poszukać w nich czegoś więcej: tej nieopowiedzianej historii zwierząt.

Dziękujemy!

Marta Bogdańska, SHIFTERS, źródło: Australian War Memorial Collection

Kotek na okładce, to niezły chwyt!

Znów zadziałała intuicja. Nie jestem graficzką, ale to ja zaprojektowałam tę książkę. Kiedy zaczęłam zaglądać do archiwów, okazało się, że materiału jest mnóstwo. Niemal od razu zdałam sobie sprawę, że pasuje mi forma książki – to książka będzie sercem tego projektu. Kiedy zaczęłam projektować pierwszą makietę, „Brunhilda” znalazła się na okładce i tak już zostało. Zdjęcie pochodzi z Biblioteki Kongresu, wykonał je Adolf Edward Weidhaas w 1936 roku. Podpis jest krótki: zdjęcie przedstawia kota przebranego w zbroję i hełm wikingów. Symbolizuje walkirię z Pieśni Nibelungów

W mitologii skandynawskiej walkirie musiały zmienić się w łabędzie, by móc zejść na ziemię z Valhalli, gdzie mieszkały jako piękne kobiety. Dodajmy do tego kota z okładki, przebranego za Brunhildę, który jest przecież najbardziej zmiennym, nieuchwytnym, magicznym zwierzęciem w naszej kulturze. Trudno o lepszy symbol dla całego projektu. W ten sposób Brunhilda stała się przewodniczką po świecie shifters.

Okazało się także, że to najczęściej pobierane zdjęcie z Biblioteki Kongresu. Aby to uczcić, pierwszego stycznia 2023 roku opublikowano drugie zdjęcie Brunhildy. Już zdążyło pojawić się na jednej z moich wystaw. 

Wróćmy do formy książki. Jak wyglądał proces projektowania?

Kiedy miałam już wybraną okładkę, zaczęłam układać zdjęcia. Nie wyobrażałam sobie żadnej formy albumowej. Jak miałabym wybrać pięćdziesiąt  najpiękniejszych zdjęć? Pod jakim kątem? Powstała pierwsza makieta bez rozdziałów, która miała czterysta pięćdziesiąt stron. 

Dziękujemy!
( Literatura ) ( Recenzja ) ( Bartosz Sadulski )

Łobuz kocha najmocniej. O prozie Denisa Johnsona

Chciałam, żebyśmy użyli bardzo cienkiego papieru, jak w gazetach lub w Biblii. Wyobraziłam sobie monumentalną powieść dziewiętnastowieczną połączoną ze współczesną formułą pulp-fiction. Z jednej strony potężne tomiszcze, ale w słabej jakości, by podkreślić przezroczysty aspekt zwierzęcej historii. Niby dużo o niej wiemy, ale rzadko o tym pamiętamy. Stworzyłam ciężką książkę, o której nie da się zapomnieć – całkiem dosłownie, bo waży ponad kilogram. Gdy bierzesz ją do ręki, od razu czujesz fizycznie obecny przedmiot. 

Jak zakończyć proces robienia książki? 

Pomocny jest tu drukarz, który mówi, że więcej niż 850 stron nie będzie drukował, bo się nie da. Moja ostatnia makieta miała ponad tysiąc stron. Musiałam pogodzić się z ograniczeniami technologii i zredukować ostateczny materiał. Pomagała mi w tym projektantka Nina Gregier. Nieoceniony był właśnie drukarz, Andrzej Karlik. Upewniał się milion razy, czy na pewno chcę, żeby dane zdjęcie akurat tak wyglądało. 

To było ważne, bo w książce są kopie kopii, rozpikselowane obrazy, często złej jakości, czasami ledwo widoczne archiwa wydobyte z zasobów internetu. Próbowałam opowiedzieć historię za pomocą „słabych obrazów” i zastanawiałam się, czy można z nich ułożyć wartościową narrację. Ujęła mnie koncepcja poor image Hito Steyerl, która idealnie się sprawdza w Shifters. Często przyjmuje się, że wartościowy obraz musi być świetnej jakości, najlepiej jak będzie oryginałem. Prawdziwy znaczy sprawdzony, jest stempel, że to jest oryginał. W swojej książce robię coś dokładnie odwrotnego przy użyciu bardzo słabej jakości obrazów, czasami wręcz nieczytelnych. 

Tę „czytelność” uzupełnia struktura książki

Wydawało mi się, że rozdziały będą najsensowniejsze, gdy pracuję na tak gigantycznym materiale: formy wykorzystania zwierząt, ich uczestnictwa w wojnie, programach szpiegowskich i innych skrajnych sytuacjach. Ważne przy układaniu książki były też humor i ironia, wprowadzanie niuansów i wieloznaczności. Stworzyłam cały rozdział o tak zwanych maskotkach w armii, gdzie pojawiają się innego rodzaju relacje z żołnierzami, dużo bardziej skomplikowane. O pracy emocjonalnej zwierząt dopiero zaczyna się mówić. 

Między kolejne zdjęcia wplatasz trudne, czasem wręcz nieprawdopodobne tematy, czyli świetna fotoedycja!

Takim twistem w narracji jest historia w rozdziale o latającym koniu („The Flying Horse”). Znalazłam zdjęcia pokazujące rodzaj amerykańskiej rozrywki z XX wieku, która funkcjonowała do lat dwutysięcznych. Konie były szkolone, żeby skakać z dziesięciometrowych trampolin do basenów. Na tę historię natknęłam się zupełnie przypadkiem, kiedy szukałam materiałów o zwierzętach transportowanych drogą morską ze Stanów czy Kanady na front europejski. Konie, muły, osły były podnoszone na statki na specjalnych wysięgnikach i wyciągach, unoszone w powietrzu, przerażone, oderwane od ziemi. Połączyłam te kadry z fotografiami koni skaczących do wody.

Dziękujemy!

Marta Bogdańska, SHIFTERS, źródło: Australian War Memorial Collection

Jak czują się czytelnicy i czytelniczki po lekturze Shifters?

Od początku miałam świadomość, że to projekt krytyczny, ale jednak artystyczny. Nie staram się na siłę przekazywać konkretnej myśli. Chciałam, żeby projekt działał samym obrazem, sekwencjami, poprzez liczbę i powtarzalność fotografii. Mam wrażenie, że się udało. Przy oglądaniu i czytaniu publikacji dokonuje się zmiana jakościowa. To pewien rodzaj przejścia do bardziej fizycznego odbioru zwierząt, ich wizerunków. W pewnym momencie przestajesz jedynie oglądać zdjęcia w ten metaforyczny i zdystansowany sposób, w jaki patrzymy na obrazy, a zaczynasz zauważać zwierzęce ciała, ich obecność i materialność, fizyczny i dosłowny wymiar ich doświadczeń. Paradoksalnie w tej mnogości zaczynasz dostrzegać ich jednostkowość. 

Jest świetny cytat z książki Jak myślą lasy Eduardo Kohna: „Patrzenie na zwierzęta, które patrzą na nas i które patrzą razem z nami, a które ostatecznie są także częścią nas, mimo że ich życie wykracza daleko poza nas, może nam coś powiedzieć. Może nam powiedzieć, w jaki sposób to, co leży «poza» człowiekiem, również nas podtrzymuje i czyni nas istotami, którymi jesteśmy i tymi, którymi możemy się stać”.

Czy jest więcej wątków dotyczących zwierząt, o których chciałabyś opowiedzieć?

Mój nowy projekt jest o oporze zwierząt (Vive La Résistance!). Przyglądam się sposobom, w jaki zwierzęta wyrażają sprzeciw, i to w wielu różnych sferach życia. Dla odmiany szukam materiałów również w tradycyjny sposób. Mam też dużo bardziej multimedialne plany, współpracuję z artystą dźwiękowym Jarkiem Downarem. Będzie to książka, ale myślę o niej jak o rozszerzonej publikacji, trans-książce wykorzystującej technologię augmented reality. Planuję zintegrować różne media i tematy. Równolegle pracuję nad projektem „Artemisia Oelandica”, który zaczęłam w 2020 roku w Szwecji. To projekt o queerowej biografii Selmy Lagerlöf, w którym są i archiwa, i teksty, i bardzo różnorodne fotografie, a także wideo i obiekty. Dopieszczam makietę publikacji, by móc wysyłać ją na konkursy i szukać grantów. 

Marta Bogdańska – artystka wizualna, fotografka, twórczyni filmów. Należy do platform Futures Photography oraz Women Photograph. Absolwentka Filozofii i Gender Studies na Uniwersytecie Warszawskim, później kształciła się w Libanie. Uczy się właściwie ciągle od powrotu do Polski, była Akademia Fotografii, „Szkoła patrzenia”, kolejne komplety w Teatrze Powszechnym (Szkoła Dramaturgów Społecznych; Instytut Otwarty) oraz Szkoła Ekopoetyki. Do tego warsztaty i rezydencje.

SHIFTERS, wyd. 2, Fundacja Sztuk Wizualnych, 2023, s. 850, https://sklep.sztukawizualna.org/produkt/marta-bogdanska-shifters/.

Dziękujemy!

Tess, police dog”, Marta Bogdańska, SHIFTERS, źródło: Sam Hood, State Library of New South Wales

( Mintowe Ciasteczka )

Nasza strona korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak to działa, zapraszamy na stronę Polityka Prywatności.